
Sama mam nastolatka w domu i wiem, że wyproszenie wspólnych zdjęć bywa okupione dyskusjami i cierpieniem 😉
Ale jak już się uda, to może być super – jak na tej sesji.
Nastoletni czas też się skończy – relacje ewoluują, za kilka lat będą tylko pojedynczymi wspomnieniami i zdjęciami.
Więc warto i ten okres zamknąć w albumie 🙂
Wybraliśmy las – w miejscu, gdzie praktycznie nikt nas nie obserwuje. I myślę, że to też pozwala się wszystkim wyluzować.
Nie ma oceniania przechodniów, można się powygłupiać i poszaleć. Być trochę jak dzieci i trochę jak dorośli.
Wiem, że dla wielu obiektyw bywa stresujący. Często obawiamy się oceny przez pryzmat zmęczenia czy nieładu, który towarzyszy codzienności czy wewnątrzrodzinnym relacjom. Ale w rodzicielstwie nie chodzi o pozory. Chodzi o obecność i wspólny czas.
Moim celem nie jest zrobienie Wam zdjęcia do katalogu. Sesja to nie luksusowy dodatek – to Twoja inwestycja w historię, którą pewnego dnia opowiesz swoim dzieciom. To fizyczny dowód, że w tym całym organizacyjnym chaosie zawsze najważniejsi byliście wy i wasza relacja.
Dziękuję moim bohaterom za to zaufanie i za to, że zaprosili mnie na chwilę do swojego mikroświata.
Jeśli i Ty czujesz, że fotografia naturalna w Rzeszowie lub okolicach to sposób, w jaki chciałabyś zapisać historię swojej rodziny – bez pozowania i w całkowitej zgodzie ze sobą – zapraszam do kontaktu i na wspólny spacer.















